wtorek, 15 września 2009
czyli zapraszam na ciąg dalszy pod adres: Ps.:Dlaczego tak? Bo tam tagi po prostu są! ;)
wtorek, 23 czerwca 2009
Naszło mnie na uszycie lali. Uszyłam, posadziłam koło koszyka z półtuszami kotków na klamkę i zajęłam się frywolitkami.Nagle słyszę: "Nudzi mi się. Poszłabym na spacerek." Wzięłam więc Tildę i wyszłyśmy przed dom.
Ta skoczyła sobie na bukszpan i grzeje swoje blade lica na słońcu.
po czym zmęczona siadła na ławce w cieniu.
Koniec bajki. Teraz proszę dzieci myć się, siusiu, paciorek i spać. Więcej moich laleczek można zobaczyć tutaj : www.koroneczka.pl
środa, 10 czerwca 2009
Skoro już dorwałam się do bloxa, napiszę od razu coś, co miałam napisać dwa tygodnie temu. W maju ukazał się krótki artykuł (artykulik, artykulątko ;) w "Przyjaciółce" o mnie a raczej o moim obecnym sposobie na życie. Przy okazji dowiedziałam się o sobie czegoś, o czym nie miałam pojęcia ;) ale mniejsza z tym. Otóż jednym ze skutków tego artykułu było trochę maili a nawet listow papierowych, w których panie zajmujące się dzierwiarstwem ręcznym (bo z artykułu wynikało, że ja tylko dziergam szydełkiem i dzieję na drutach i z tego żyję, co jest akurat nieprawdą ale skąd one miały to wiedzieć?) pytały mnie, jak założyć własną firmę. Obiecałam im, że napiszę o tym więcej na blogu, bo trudno każdemu z osobna pisać to samo. Rzecz jednak w tym, że ja zakładałam firmę jeszcze na starych zasadach. Jak się teraz zdążyłam zorientowac, dużo rzeczy się zmieniło. Weszło między innymi słynne już "jedno okienko". Nieprawdą jest jednak, że da się firmę w tym jednym okienku załatwić. Więcej o jednym okienku przeczytacie tutaj - klik! W każdym razie gdy ktoś chce tę firmę założyć, to najpierw musi sobie usiąć i napisać: 1. Co chcę robić? 2. Komu i gdzie chcę to sprzedawać? (Dobrze mieć już jakieś rozeznanie na rynku i wiedzieć, czy nasze wyroby znajdą klientów.) 3. Przeprowadzić kalkulację kosztów. I tu zaczynają się schody. Ponieważ najczęściej nawet osoby zajmujące się rękodziełem, licząc koszty, liczą jedynie koszt nici i czas spędzony nad robótką. A gdzie czas na zrobienie zakupów? W moim przypadku na zakupach spędzam kilka dni w miesiącu. Gdybym chciała komuś to zlecić, musiałambym przecież komuś za to zapłacić. Dlaczego zatem sama mam robić to za darmo? Następnie zwłaszcza w przypadku zamówień indywidualnych czas pracy to czas rozmowy z klietem (lub czas na odpisywanie na maile klientów), przygotowywanie próbek, fotografowanie tych próbek, rysowanie wzorów. Wzorów autorskich przecież a pomysł sam w sobie musi miec jakąś cenę. Zaglądanie do banku, czy są juz przelewy - kolejne minuty i godziny, pakowanie przesyłek, adresowanie ich i wyjazd na pocztę, wyczekanie swego w kolejce na poczcie. I już mamy kolejne godziny. Poza tym każdy pracownik raz dziennie ma prawo do przerwy na drugie śniadanie. Rękodzielnik również. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze prawo do urlopu. To znaczy, że jeśli pracując na etacie miałabym prawo do 26 dniowego urlopu, to mając własną firmę, muszę sobie wypracować dodatkowe pieniądze na ten urlop. Bo bez urlpu nie da się pracować. ----- Ciąg dalszy o zakładaniu własnej firmy jest na moim nowym blogu tutaj: Robaczki, ślimaczki, wachlarzyki i stokrotki z melanżowej nitki i zielonych kryształków. I coś z tego będzie.
wtorek, 02 czerwca 2009
Biżuteria ślubna jest dostępna w sklepie
niedziela, 31 maja 2009
Wielokrotnie spotkałam się z opinią, że koronka musi być biała albo czarna. Ewentualnie czerwona. Rzeczywiście jeśli pogrzebiemy w starych kufrach, znajdziemy tam koronki przede wszystkim białe. Może już niekoniecznie śnieżnobiałe, często w naturalnym kolorze lnu - to szczególnie w przypadku koronek klockowych. Czerwone koronki z dawniejszych czasów kojarzą mi się z kankanem itd... Kankan, frywolitki, Francja-elegancja, czyli wszystko gra. ;) Mam zatem w swojej kolekcji frywolitki czerwone i w innych kolorach. Kto jednak chce zobaczyć je wszystkie, na razie będzie musiał polować na mnie w realu, bo kolorowe koronki fotografuje się znacznie trudniej, niż czarne i białe (niby że czarne to łatwo?) Poniżej mała próbka moich ostatnich pomysłów.Połączyłam w nich nitkę bawełnianą z nitką metalizowaną. Robi się toto okropnie, fotografuje jeszcze gorzej (te pierwsze są z nitki biało-złotej, na zdjęciu wygląda ja szara) ale na żywo wygląda świetnie.
Od czasu do czasu wrzucam też coś na mój blog ceramiczny. :) Zapraszam! Klik!
wtorek, 26 maja 2009
Robiąc biżuterię na konkretną szyją muszą ją od czasu do czasu przymierzyć. Nie przymierzam jednak na sobie, tylko na szyi podręcznej. Czarnej lub białej zależnie od koloru frywoltiki. Poza tym szyja podręczna spełnia funkcję podręcznego wieszaka na aktualnie robione frywolitkowe drobiazgi. Najczęściej zatem stoi sobie bidula nadziana szpilkami jakby ją ktoś chciał mordować. Na szczęście nie buntuje się przeciw tym torturom ani troszkę. ;)
Moja szyja podręczna to oczywiście ekspozytor do biżuterii. Obie szyje, czyli białą i czarną mam już chyba dwa lata. Kupiłam je w celu fotografowania na nich naszyjników, jednak nie zdały ezgaminu w tej roli.
piątek, 22 maja 2009
Chwytanie kilku srok za ogon bywa ekscytujące ale i wykończyć potrafi. Fotografuję zatem kolejne koty na klamkę (jeszcze kilka czeka w kolejce, między innymi takie różowe, że hej!), wywijam czółenkami supłając kolejne kwiatki we włosy, co godzinę lecę do pracowni ceramicznej wyjmować kolejne kubki z form i sprawdzać, czy nic nie popękało (coś tam jednak pękło, niestety), oglądam dzisiejszą dostawę koralików (jakie śliczne te drobniusieńkie! tylko czemu białych takich nie mogę dostać?), robię przelewy (fuj!), pakuję kolczyki... Czy to przypadkiem nie piątkowy wieczór nastał? Może sobie wreszcie ogłoszę fajrant? Ogłaszam zatem. Na godzinę, bo potem jeszcze muszę...
![]()
środa, 20 maja 2009
Dziwnie się nazywa ale jest ładny i bardzo go lubię. Oczywiście piszę o kolorze ecru. A że nie tylko mi podoba się ten kolor, to ostatnio powstaje dużo kolczyków właśnie w tej tonacji. :)
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Biżuteria jest dostępna w sklepie
poniedziałek, 18 maja 2009
14 czerwca dziergamy publicznie! ![]() Dagny na swoim blogu przypomniała nam, że właśnie 14 czerwca jest dniem specyficznych manifestacji. Manifestacji jak najbardziej pokojowych i radosnych, czyli publicznego dziania na drutach. Zgodnie stwierdzam, że inne narzędzia, czyli szydełka i czółenka będą mile widziane. :) Na forum dziergających na drutach właśnie się panie umawiają, gdzie w poszczególnych miastach spotkają się, by razem podziergać, poplotkować i pokazać światu, że robótki ręcznie to nie domena starowinek, które siedzą w kącie, bo już nic innego im w życiu nie zostało i przerabiają stare sweterki.
czwartek, 14 maja 2009
Tak będę cykać po jednej parze. ;)
Rozdzieliłam jakiś czas temu ceramikę od reszty moich i tak rozległych zainteresowań rękodzielniczych (bo przecież nie od wszystkich, toć nie samym rękodziełem człowiek żyje) ale muszę się Wam pochwalić moim kubeczkiem! :) Kubeczek jest do zobaczenia TUTAJ. |
Zakładki:
Tutaj zaglądam
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||